Kawę i drożdżówkę proszę

Ten moment, kiedy po dewastującym emocjonalnie weekendzie, na stacji benzynowej, mówisz do pani za ladą: „Kawę i drożdżówkę proszę”, i to wszystko, na co cię w tej chwili stać, a z głośników gdzieś w tle sączy się Wish You Were Here (wersja oryginalna). „Dziesięć siedemdziesiąt”, mówi pani (And did they get you to trade your heroes for ghosts?), i to jest prawie jak dreszcz. Wedle wszelkich reguł prawdopodobieństwa tak często coverowany i zarzynany na wszystkich imprezach okolicznościowych kawałek powinien dawno stracić siłę rażenia. Tymczasem wystarczy dać się trochę sponiewierać  n e g a t y w n y m  emocjom i proszę (And did you exchange a walk on part in the war for a leading role in a cage?). Cukier zaczyna działać, ale wyobrażenie sobie, że jeszcze kiedyś będzie się chciało cokolwiek, pójść na spacer albo ugotować zupę, wciąż przychodzi z trudem (Running over the same old ground, what have we found? The same old fears). Mam w głowie tego kruka z muzeum, powtarzającego w kółko „No future”, mam znowu szesnaście lat. A jednak jest coś w tym zestawie (kawa i drożdżówka), może nic konkretnego, może aż nowa miłość albo wschód słońca, albo piekło i przestało (Wish you were here).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *