I’m gonna write a memoirs, czyli najlepsze teksty do powtarzania, kiedy masz pustkę w głowie

1. „I’m gonna write a memoirs” – John Malkovich w najlepszej formie, kultowy tekst z „Tajne przez poufne” Coenów. Malkovich, który gra tu zdradzanego męża i właśnie zwolnionego z pracy (zdaje się, że z powodu problemu z alkoholem, ale kto – poza mormonami – nie ma problemu z alkoholem?), podstarzałego pracownika tajnych służb, którego przekonanie o niezwykle istotnej roli, jaką w tych służbach odgrywa, ma się nijak do rzeczywistości. Wspomniane zdanie pada podczas krótkiego rejsu (po tym, jak żona wyrzuciła go z domu i zajęła mu konta, musiał zamieszkać na swojej łodzi), w który Malkovich, czyli filmowy Osbourne Cox, wyrusza ze swoim sparaliżowanym ojcem. Ojciec nie mówi. Mimo to Cox w pewnym momencie – już po tym, jak opowiedział staremu, dlaczego dzisiejsze służby nie są takie jak kiedyś – patrząc z zadumą w dal oceanu, składa wstrząsającą deklarację: „I’m gonna write a memoirs”. Jest to wspaniała scena. A tekst do wykorzystania w dowolnym momencie, w którym uznasz, że przegrałeś swoje życie i postanowisz to sobie zracjonalizować.

2. „Będzie dobrze. Albo niedobrze” – podobno autorem tych słów jest Bogusław Linda, który wypowiedział je podczas nagrywania ze Świetlikami pierwszej wspólnej płyty, czyli „Las putas melancólicas”, ale zdaje mi się, że równie dobrze mogą należeć do Świetlickiego. W każdym razie – jest w nich zawarta głęboka mądrość życiowa, o której moja polonistka w liceum mówiła, że jest wartością najwyższą. Także ten. No i tekst pasuje na każdą okazję, a do tego krzepi.

3. „I’m bigger than ever. You fuckers. I’m back!” – jeszcze raz „Tajne przez poufne” i jeszcze raz John Malkovich, tym razem podczas ćwiczeń na stepperze, do rytmu dyktowanego przez głos z kasety wideo. Zresztą, co tam będę pisać, to trzeba zobaczyć!

4. „Is it your theory? Yes, it’s fucking clear!” – pamiętacie „Trainspotting”? Jak ktoś nie pamięta, to znaczy, że jest za młody, żeby czytać tego bloga. Nie wiem, jaki inny film mógł mieć tak formotwórczy potencjał, jeśli chodzi o głowy ludzi, którzy obejrzeli go w wieku kilkunastu lat. Oczywiście przechodziłam etap, kiedy chciałam mieć motto z filmu (czyli słynne „Choose life”), a najlepiej cały otwierający monolog, wypisany szarą farbą na ścianie pokoju, ale po latach częściej niż do tego manifestu wracam do rozmowy Spuda i Sick Boya. Brzmiała jakoś tak: „Starzejemy się i to jest chujowe”. – „I to jest ta cała twoja teoria?”. – „Tak, jest zajebiście prosta!”.

5. „Nienawidzę cię, gdyż jesteś prosty, płytki, nie interesujesz się rzeczami, którymi ja się interesuję, kulturą, sztuką, czasopismami” – lecę na wolnym, więc cytat może być niedokładny. Źródło chyba łatwo rozpoznawalne: Magda z „Wojny polsko-ruskiej…” na spidzie do Silnego, w filmie scena na plaży. Czy potrzeba komentarza? Ile razy chciałam powiedzieć to komuś w oczy podczas rozmowy? Niestety, nie wszyscy kupują ten rodzaj poczucia humoru, więc zalecam jednak pewną ostrożność. Chyba że na Facebooku. Facebook wchłania wszystko.

6. „Hasło jest, kurwa, inne”– kolejna kapitalna scena z „Wojny polsko-ruskiej…”, która jest zresztą cała zrobiona z takich tekstów. Można by się chyba w ten sposób porozumiewać. To zdanie pada, kiedy jak zwykle naspidowany Silny z jakimś swoim kolegą zabierają pracownicy McDonalda krótkofalówki i zaczynają się nimi bawić w odbiór, podawanie haseł itd. W pewnym momencie Silny mówi jednak „Hasło nieprawidłowe, powtarzam, hasło nieprawidłowe”. Wtedy zaczyna się robić nieciekawie. „Jak to nieprawidłowe, jak to, kurwa, nieprawidłowe?! A jakie jest hasło?!” – wydziera się kolega. „Hasło jest, kurwa, inne” – konstatuje Silny. Po czym zaczynają się napierdalać.

7. „Był to człowiek powszechnie nazywany warzywem” – teraz proszę o szybką odpowiedź na pytanie, o ilu swoich znajomych możesz tak powiedzieć? No właśnie. Masowość i uniwersalność zjawiska przemawiają za wysoką frekwencją tego zwrotu, który – jeśli jeszcze tak się nie stało – powinien na stałe zagościć w twoim słowniku. Autorem jest Jakub Żulczyk, który chyba kiedyś w jakimś felietonie określił tak sam siebie. Może to też być wariacja jego słów, bo cytuję z pamięci.

8. „Za chwilę się znowu pojawi ta pierdolnięta husaria” – pasuje do dowolnych okoliczności życia politycznego, szczególnie do okresu kampanii wyborczej, a jak wiadomo u nas kampania trwa cały czas i „wszystko jest polityczne”. Husaria pojawia się regularnie.

9. „Post i modlitwa” – idealna odpowiedź na kurtuazyjne pytanka w stylu: „Co robisz, że tak młodo wyglądasz?” albo „Strasznie dawno cię nie było, nigdzie”. Autorem tych słów jest Grzegorz Dyduch, choć szczerze mówiąc zastanawiam się, czy nie jest to jego kreatywna odpowiedź na „post i rozpustę” Świetlickiego ze „Sromoty”. Albo na odwrót.

10. „I wizawi” – z życia wzięte, i to żywcem. Otóż kiedyś do radia zadzwoniła pani, żeby skomplementować prowadzącą audycję. Powiedziała jej, że taka inteligentna, zabawna i och ach. Na co prowadząca: „Och, dziękuję pani bardzo. I wizawi”. Wbrew pozorom jestem pełna wyrozumiałości dla osób, którym zawsze myliły się ze sobą wszystkie łacińskie paremie, bo sama do nich należę. Ostatecznie, czy różnica między „vis a vis” i „vice versa” z perspektywy wszechświata ma jakiekolwiek znaczenie?

Tyle na dziś. Listę można by oczywiście rozbudowywać w nieskończoność – ale po co? Houk!

1 thought on “I’m gonna write a memoirs, czyli najlepsze teksty do powtarzania, kiedy masz pustkę w głowie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *